No kurwica mnie wzięła. I jak wzięła tak nie odpuszcza!
Idę sobie rankiem wczesnym do roboty. Nie powiem - buciki wypastowane, strój w tonie: "na elegancika", bo dziś ważny dzień. Układam w głowie prezentację, przypominam strategię, rozważam atuty mojego położenia, wyłapuję możliwe potknięcia i nagle, ni z tego, ni z owego, włażę, chodnikiem idąc, tuż obok placu zabaw, w kupę, w psie gówno znaczy się!!!
Jak si do cholery ma w domu dzieciaka w wieku pieluchowym, to się dba, żeby kupka nie była wszędzie, ino w pieluszce, a potem odpowiednio w kontenerze. Jak się ma czworonoga, to powinno być podobnie - jak narobi, sprzątnąć.
Porównanie może kiepskie, ale adekwatne. Wszystko co żyje i zwierzęciem jest sra.
Więc jak już ktoś bierze sobie do opieki psa, mieszkając w dżungli miejskiej, a nie na leśnym ustroniu, to niech ma ze sobą tę jebniętą torebkę na gówienko.
Nie dość, że upierdoliłem buta, to jeszcze nie miałem go jak w trawę wytrzeć. Dodatkowe efekty zapachowe uświadomiły mi, że gdybym zobaczył przed sobą człowieka z psem, który robi... to bym chyba takiego właściciela/ właścicielkę zamordował na miejscu! A czyszczenie buta? - tylko utwierdziło w przekonaniu.
W robocie poszło w porządku i nie mogło być inaczej, tak mnie psie gówno nabuzowało, tyle, że w drodze powrotnej... to samo! Znów chodniczek, żądnej trawki w okolicy i mój but w roli głównej.
Gdzie jest ta cała straż miejska? Czy ktoś faktycznie egzekwuje przepisy? Na co idą pieniądze z podatków?
Obraz wielkomiejski to nieciągnąca się sraczka. Szkoda, że tak niewielu ludzi to interesuje.
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
środa, 23 marca 2011
Nr 1. Milczenie jest złotem.
Powodem pisania tego bloga jest szlag, jaki mnie trafia, średnio raz na godzinę. Debilizm w mediach, idioci dookoła i szambo wylewane na zwykłego obywatela w tym uroczym kraju krzyży, pogrzebów, komisji, cen z kosmosu etc, etc.
Żeby nie było, że nie ostrzegam - mam zamiar siarczyście kląć, jak coś szczególnie wpłynie na moje nastroje. Mam tu na myśli dziurę, od której mój samochód, z czterokołowca, przeistoczy się narodowym spoufalaniem w motorynkę, albo lepiej, motorower. Bądź spotkanie twarzą w z ogrem, który nie dość, że śmierdzi prowincjonałką, tanim winem z kartonu, to śmie jeszcze oczekiwać ode mnie, że określę go mianem istoty ludzkiej.
W czasie, gdy słowa powszechnie uznane za obraźliwe nie będą cisnęły się na klawiaturę, zajmować się będę wyszukiwanie głupoty i absurdu wokół mnie. Przyświeca mi święta reguła: Ad futurum rei memoriam.
Nr 1. Milczenie jest złotem.
Dziennikarze/ spikerzy/ pogodynki/ ludki z reklam.
Czy ich ktoś uczył dykcji? Nie idzie zrozumieć jednego matoła z drugim, bełkoczą, seplenią (dobrze, że prócz Jurka O. na antenę nie wpuszcza się jąkających). Nie, żadna w tym dyskryminacja! Toż człowiek, który gapi się w telepatrzydło/ wsłuchuje w radioodbiornik nie oczekuje niczego poza możliwością zrozumienia tego, co się do niego mówi.
To już nawet nie profesjonalizm wyższego rzędu, a niezbędne minimum.
Jak siebie kocham, krew mnie zalewa! Wysłać tych wszystkich lansowanych do logopedów na indywidualne uczenie wymowy i do polonistów na lekcje języka polskiego, żeby gramatykę przećwiczyli i poznali synonimy słowa: "zajebiście".
I za co im płacić? Za wygląd? Na stos Lalusiów. I niech płoną w ogniu piekielnym, niedbaluchy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
